* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 31 stycznia 2015
31.01.2015
Gosię podniosło o 8, ale goście przyjechali dopiero koło 14. Zahaczyli o stadion z wystawą lego i przyjechali na obiad. Zaczęło się awanturą, bo Hubert chciał składać lego, a Kajka z nim bawić, zamknął się w pokoju, ta się do niego dobijała i darła, musiałem porozstawiać wszystkich po kontach, cholera. Po obiedzie nastąpił pomysł, który mnie zmroził: to my po drodze wstąpimy do Ikei, weźmiemy Gosię, zostawimy Huberta. Jezu! No dobra, zajęło im to trzy godziny, ale jakoś przeżyłem, Hubert bez siostry i rodziców jest grzeczny. Pojechali wreszcie po 20, zostawili mieszkanie jak po huraganie, więc szybko położyliśmy Kajkę i jest spokój...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz