wtorek, 13 stycznia 2015

13.01.2015

Z jednej strony dobrze, że ta studentka przychodzi, bo przynajmniej ogarniam wszystkie papierki i pozostałe rzeczy. Z drugiej jest tak drętwa i nudna, że nie daję rady. Zadzwoniłem do meczetu, a imam mi mówi, że miał dzwonić, bo on w czwartek nie może, kurde. To mnie załatwił, wszystko gotowe... Po lekcjach poszedłem się przejść, zjadłem hambuksa, zrobiłem zakupy dla Justyny i Gośki i wróciłem na radę, na szczęście niezbyt długą. Gosia znowu została wycyckana z rwania zęba, więc wróciła z grzańcem i się ubzdryngoliła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz