poniedziałek, 5 stycznia 2015

05.01.2015

Ale się dziś narobiłem... Gosia wydzwoniła lekarza dla małej i poszły - ja pomogłem ją ogarnąć - nakarmiłem i ubrałem, na mnie czasu nie starczyło, poszły same. Na szczęście. Bo zaraz po ich powrocie: umyłem łazienkę, poszedłem do sklepu, pozmywałem, zrobiłem obiad, pozmywałem, odkurzyłem, posprzątałem blat za lodówką... I to wszystko przed 16... A taki piękny dzień, a my w chałupie, bo Kajka chora... :( Przyszła Agnieszka, posiedziała do 19:30, młodą ogarnęliśmy i wysłaliśmy spać. A tymczasem spadł śnieg!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz