środa, 21 stycznia 2015

21.01.2015

Do Zakopanego ruszyliśmy po śniadaniu. Zrobiliśmy tradycyjną rundę: Gubałówka - Krupówki - skocznia - aquapark, naturalnie z przystankiem u Gabi na torcik kawowy i kawę myśliwską. Na basenach ubaw setny jak zwykle, nikt się nie zgubił, nikt nic nie zrobił - Kuba zawieruszył tylko portfel, a Luzer poślizgnął się na lodzie, bo skakał jak debil i piznął łbem o podłoże... Ledwo wróciliśmy, trzeba było iść na grilla do baru: pyszna kiełbasa i oscypki załatwiły sprawę. Wieczór był wolny, więc napisałem trzy strony przewodnika. Złamaliśmy butlę miodu i spać :)   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz