piątek, 9 stycznia 2015

09.01.2015

Kajka mnie skopała nad ranem, choć spaliśmy do 9. Studentkę muszę ciągle ośmielać, bo jest nie do zniesienia. Zrobiła dwie lekcje, ja wreszcie coś poprowadziłem, poszło. Chłopaków po lekcjach nie było, więc odebrałem pakę z empiku, dowiedziałem się na poczcie, że prace do Brukseli poleciały, ale nie ma ich na miejscu, skoczyłem sobie do centrum i wróciłem do Iwo. Ksiądz na szczęście przyszedł o 18, więc nie musiałem go widzieć. Kajce lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz