* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 20 stycznia 2015
19.01.2015
Śnieg się trzyma jakoś, jest koło zera, da się jeździć na nartach, to najważniejsze. Znowu do południa jazda na naszym stoku. Jeździłem cały czas z Kubą, ucząc go normalnej jazdy i dumny jestem z siebie i z niego - szusuje super! Po obiedzie Robert robił łuki, a ja zabrałem resztę na salę: zbijak, koszykówka, piłka i rugby - było ok. Po kolacji znowu basen, ale tak dowalili chloru, że dzieciaki kasłały, oczy szczypały - po pół godzinie nie było nikogo, choć bitwa szalała. Okazało się, że przewodniki wreszcie są: nie omieszkałem się pochwalić, Jola i jej brat mało nie oszaleli, zaczęli wypytywać i się jarać, szok :) Marylka miała przyjść z pigwówką, ale baby ją nawiedziły i nie przyszła. Ok, poszliśmy po prostu spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz