wtorek, 6 stycznia 2015

06.01.2015

Kajka, zmożona chorobą, pospała z nami do 10, ładnie. I mimo ładnej pogody, kisiłem się w chałupie cały dzień, nie wychodząc nawet na moment. Gosia, choć ja łamie, poszła sobie do kościoła, a ja siedzę z młodą, która chrycha i gil ma do pasa. Zrobiłem obiad - kurde, moja zdolna żona wsadziła cukier i sól do identycznych pojemników i postawiła cukier na miejscu soli... Dziwnie smakowała carbonara z cukrem... :P Odwalam remanent płyt, mam mnóstwo braków w spisie przez te porządki poprzednio. Jutro do pracy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz