czwartek, 25 kwietnia 2019

25.04.2019

W nocy spać nie mogłem - żona wstawała do łazienki, jeść, pić, sikać, kręcić się... I jeszcze młoda przylazła. Dramat, bo jak wstałem o 6 to obie chrapały jak dziki. Pojechałem na zabiegi: naświetlili mnie i naelektrodowali. Zdążyłem na 9:30, załatwiłem mnóstwo rzeczy w pracy odnośnie wizyty, wydrukowałem rzeczy i pojechałem do dbfo, oddać kasę - zostało trochę, miło. Pojechałem do domu, zabrać dziewczyny na Powiśle - Gosia poszła do endokrynolog, a ja z młodą na ogrody BUW (spotkałem tam Zośkę i Karolinę!), a potem na plac zabaw. Po badaniach pojechaliśmy coś zjeść na Kasprzaka, ale zamiast do znanego man lokalu weszliśmy do Zdrowej Krowy - i było dobrze :) Mieliśmy iść jeszcze na lody, ale żona nie dała rady - ja tylko zrobiłem zakupy i dość. Zrobiłem ostatnie chyba z browców przed narodzinami. Jutro ostatni dzień strajku - zawieszamy imprezę do września. Trochę lipa, ale trochę rozumiem... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz