Nie to, żebym sobie mógł odpocząć. Pobudka rano, bo Kaja się stęskniła, szybka zbiórka i po kolei: myjnia, pozbierać rzeczy i zawieźć je na nowe mieszkanie, obiad i na działkę. Ostatnie sprzątania, piękna pogoda, podlewanie, wynoszenie śmieci - wszystko przyjemne, ale znowu się zmachałem. Jutro chyba strajk, czy jak?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz