poniedziałek, 29 kwietnia 2019

29.04.2019

Jak budzik zadzwonił o 6 to nie bardzo wiedziałem o co chodzi... Ale tak, trzeba podnieść młodą, odprowadzić ją wreszcie po miesiącu do przedszkola i samemu iść na rehab. Ogarnąłem. Po powrocie pozmywałem te zwały syfu, pomogłem pakować zawartość szafy na korytarzu i miałem na chwilę skoczyć na kwadrat i działkę z rzeczami. Na miejscu ogarnąłem piwnicę, ale okazało się, że Sławomir potrzebuje płytek, więc pojechałem na Popularną, wymieniłem płytki ciemne na jasne, załatwiłem dechę, kupiłem przyrządy do malowania parapetów i wróciłem na Bemowo. Wyciągnąłem jeszcze kasę dla niego, ale już go nie było. Zjadłem, odebrałem Kajkę, załatwiłem na jutro wynoszenie kanapy, zrobiłem zakupy, pozmywałem i chętnie bym padł, ale jeszcze ogarnąć młodą: kolacja, mycie głowy, suszenie, czytanie... Usiadłem o 21:30 i nie mam już na nic siły... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz