sobota, 27 kwietnia 2019

27.04.2019

Znowu dzień drogi. Rano mama zapomniała przyjechać, więc zabraliśmy ją na Karową - tylko tam robią badania żółci w weekend. Poszliśmy z młodą kawałek na spacer bulwarami, ale trzeba było wracać... W tym czasie mama do nas dojechała, więc odwiozłem młodą do domu, posiedziałem chwilę jeszcze na izbie i ruszyłem do BUWu, zabrać grupę na wycieczkę. Okazało się, że dowodzi sprawą tata Janka D., co za spotkanie! Dostała mi się grupa 14 osób, oczywiście nie zdążyliśmy zrobić całej trasy, ale i tak było fajnie. Gosia czekała na mnie w BUWie, wróciliśmy do domu przez Sajgon, zabraliśmy dla wszystkich żarcie, a potem mama wróciła do domu. Ja próbowałem się zdrzemnąć, ale młoda mnie brutalnie obudziła, żebym się z nią bawił, cholera! Piszę Bielany, wzywam rodziny goszczące, ale nic z tego nie wynika...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz