Przyjechałem na 7, a tu rzeczywiście strajk! Siedzimy i okupujemy szkołę, a co. Na szczęście miałem sporo do roboty z opisywaniem faktur, bo nie wiem, jak wytrzymałbym w nieróbstwie tyle godzin. Atmosfera jest podniosła, Łachu przewodzi strajkowi, w 12 mamy gniazdo i leci TVN24 non stop. Rodzice przysyłają słowa wsparcia, miłe to jest. Ala na szczęście pozwoliła siedzieć tylko tyle godzin, ile ma się rzeczywistych lekcji, odliczając okienka, to wyszedłem 2 godziny wcześniej. Pojechałem po płyty, zakupy, zjadłem i w sumie w domu byłem po 15 - akurat aby minąć się z dziewczynami, które poszły na badania, a potem na plac zabaw z Kazikiem - dzięki temu miałem trochę świętego spokoju. W międzyczasie jeszcze pojechaliśmy z Kajką na wytęskniony rower wokół Chomiczówki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz