Urwałem się nieco ze strajku - rozmowy z rządem są bezcelowe... Pojechałem szybko na Siekierki, wziąłem veturilo i objechałem dwa spacery z aparatem. Miałem problem z oddaniem roweru, przez co zrobiłem kilka kilometrów więcej, ale ok. Pojechałem na mieszkanie, pogadałem z majstrem i wróciłem do domu. Dziś trochę chłodniej, to nie poszliśmy już an rower, tylko podskoczyłem z młodą na działkę podlać zielsko - ale wody nie było :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz