niedziela, 28 kwietnia 2019

28.04.2019

Z łózka wygrzebałem się o 9, choć nie spałem od jakiegoś czasu. Ogarnąłem się i pojechałem na kwadrat - tam podłoga niemal dociągnięta, płytki prawie są. Parapetów oczywiście nie tknąłem, bo nawet ich umyć nie ma jak... Tylko rozbroiłem deskę od szafki podzlewowej. Zrobiłem zakupy, obiad i próbowałem zalec, ale młoda mnie szarpała - wreszcie skoczyliśmy na działkę, bo zanosi się na deszcz, ale nie padało od tygodnia, a tak naprawdę jest potwornie sucho. Wieczorem trochę pokropiło, ale to bardzo mało. Na 19 pojechaliśmy spotkać się z położną i zdążyliśmy na półfinał juniora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz