* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 5 kwietnia 2019
05.04.2019
Krótko spaliśmy, ale trzeba było gonić czas - Grecy robili głównie przerwy, a teraz okazuje się, że czasu nie ma na wszystko... Zaczęliśmy od Poli - prawie, bo nie mogła prezentacji ściągnąć, więc pierwsi wystąpili Turcy, a ona po nich. Z nerwów wyszła trochę na idiotkę, ale poszło. Po Grekach poszliśmy zasadzić drzewka oliwne - fajna akcja, doskonale się bawiliśmy. Jeszcze tylko kilka koncertów, które rozpoczęli Turcy, potem Portugalki się obudziły wreszcie i też coś zagrały i zaśpiewały i można było rozpocząć ceremonię zakończenia. Jorgos dał każdemu paczkę z tsipuro, obdarowali nas po uszy, szok. Popołudnie mieliśmy wolne, poszliśmy sobie do muzeum archeologicznego i na szopping - kupiłem wszystko, co miałem, wydałem sporo kasy, ale co tam. Dzień zakończyliśmy na balkonie z browarkiem. Super!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz