niedziela, 14 kwietnia 2019

14.04.2019

Młoda znowu przylazła, ale już nauczyła się na tyle, że przynajmniej nie przeszkadza, więc wstałem o 9 :) Ale potem... Odkurzyłem, pozmywałem, umyłem łazienkę, zrobiłem pranie, ugotowałem obiad... Dziewczyny poszły z palmą - jeszcze je odwoziłem, bo oczywiście się nie wyrobiły... Ale miąłem godzinę świętego spokoju. Mam przyszła pół godziny wcześniej jak zwykle. Po obiedzie ruszyliśmy na kwadrat - żona oglądała prace (ciągle marudząc, wygląda, jakby specjalnie chciała się przypieprzyć...), mama chodziła i cmokała... A na koniec działka grana, posiedzieliśmy, podlałem, zjedliśmy ciasto... Ciepło było na samą bluzę, miło, tylko mnie głowa boli... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz