Znowu dziś biegiem, żonie nie chce się iść rano do przedszkola, to obydwoje musimy wcześniej wstawać i iść na 7... W pracy przeleciało, luzik, załatwiłem papiery i pojechałem do biura edukacji po resztę. Odwiozłem wszystko do frse i wróciłem do domu. Poszliśmy po młodą i powiedzieliśmy jej prawdę - tak ją rodzeństwo nakręciło, że latała jak wściekła :) Gosia zrobiła zakupy w ciuchowym, obeszliśmy jeszcze okolicę i mogłem chwilowo zalec. Jestem zmordowany pracą i zajmowaniem się całym domem na raz, wkurza mnie roszczeniowość i ogólnie działa mi już wszystko na nerwy. Wysłałem kilo informacji partnerom, ogarnąłem trzy rozdziały tomu 9, popisałem Siekierki i muszę iść spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz