środa, 24 października 2018

24.10.2018

Rano znowu lało, byłem ciekawy, czy dzieciaki pojadą na wycieczkę... Ale pojechali. Cztery moje lekcje przeleciały i poleciałem odebrać umowę i zawieźć ją do frse na Zachodni. Udało się, choć wiatr urywa łeb. Zjedliśmy Kebab Kinga i poszedłem po dziecię - miałem się zorientować, kto idzie na piłkę, ale szli wszyscy, to przebrałem ją i poszła grać. Sam siedziałem i gadałem z rodzicami, ale zmarzłem kosmicznie. W pracy Majka już wszystkim wygadała, na tyle, że Chlapkowa z gratulacjami przyszła, matko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz