Wkopałem się, bo spędziłem w pracy sporo więcej czasu, niż powinienem, ale niech tam. Po pierwszej lekcji udaliśmy się do Fab Labu na zajęcia - bardzo fajne były one, dzieciaki zadowolone, super. Zostawiłem ich w centrum i poleciałem do Gromady, zamawiać hotel dla erasmusów, po czym wróciłem na obiad i poszliśmy oboje na Dzień Chleba do przedszkola. Marnie przygotowane występy (dzieciaki się starały!), potem konkurs na stempelki, wyszliśmy po godzinie, ufff... Nie znoszę takich imprez. Mam już prawie komplet informacji co do wizyty, ciekawe, co z kasą na nasze erasmusy... Gosia fatalnie rzyga jak kot, w pracy ciągle się o nią pytają, co ja mam mówić...?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz