Znowu dzień pełen gonitwy... Na szczęście dało radę się wyspać. Zanim wyszedłem z domu pozmywałem i przygotowałem obiad. Spacer po Powązkach przeciągnął się do 2,5 godziny, ale brawa były rzęsiste ;) Nic to, że pominąłem parę osób i nie mogłem znaleźć Piłsudskiej :D Wszystko pod kontrolą. Wróciłem, dokończyłem obiad, zjedliśmy i poszliśmy na spacer. Potem jeszcze odkurzyłem, pozmywałem, sprzątnąłem łazienkę, zrobiłem młodej kolację i wykąpałem... I zona zabrała się do laurek - kurwa mać, 20:00, cały weekend wolny, a ta znalazła czas wtedy, kiedy Kaja powinna iść spać! Szlag może trafić... Polska - Włochy 0:1, dali sobie wbić gola w ostatniej minucie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz