piątek, 12 października 2018

12.10.2018

Kolejny dzień z dzikim zapieprzem. Znowu pobudka o 6, ogarnięcie siebie i dziecka i praca - udało mi się odebrać ustawę z dbfo, więc na części okienka i na lekcji ze swoimi pognałem do biura edukacji, złożyć papiery. Jest szansa, że kasa wpłynie w ciągu miesiąca, oby. W pracy spływały kolejne prace na erasmusa - tyle, że głównie od mojej klasy... Heh, dominacja :) Po pracy biegiem do sklepu i przedszkola, przeniosłem młodą na piłkę i poszedłem odebrać paczkę i zjeść - akurat paczkomat się zresetował, więc straciłem 10 minut - tyle, ile potrzeba było, żeby się minimalnie spóźnić po Kajkę. A ta już w histerii, że nie ma tatiego :P Żona zalega i się nie rusza, ja tego nie zniosę długo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz