* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 13 października 2018
13.10.2018
Dobrze, że się chociaż wyspałem... Bo potem biegiem, bo przecież wyrobić się na 11 to trud niemożliwy... Podskoczyliśmy do Patrycji po nagłośnienie - zaparkowałem na najbliższym miejscu i okazało się, że to za szlabanem, który zamknął się zanim wróciłem. Zmarnowaliśmy z kwadrans, wreszcie znalazła się jakaś dobra dusza, która nam uchyliła ten szlaban... Przez to spóźniliśmy się na masaż 5 minut, Gosia poszła się masować, a my do jordanka - tyle, że na krócej, bo młoda wdepnęła w takie gówno, że ledwo buty doczyściłem. Ble. Poszliśmy na spacer, zjedliśmy obiad w Efezie i wróciliśmy - tylko ja jeszcze poszedłem po zakupy. Po czym przygotowałem na jutro mięso, zrobiłem pomidorową, zawekowałem, zrobiłem dwa prania, kolację, kąpiel... Matko, ja tak długo nie pociągnę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz