Spałem do 7, super. Młoda wstała idealnie, nie trzeba było jej budzić. Odprowadziłem ją do przedszkola, zrobiłem dla żony zakupy i próbowałem się ogarnąć, ale wyszło tak, że gotów byłem na 10... Wypadłem z domu i odpaliłem hondę, nie było wyjścia. Lekcje minęły szybko, zjadłem obiad w Parmie, zrobiłem Kubę, poleciałem na pocztę po paczkę płyt i wróciłem na zebranie. Minęło mi nieco dłużej, bo zagadałem się z Marzeną i Joanną :P W domu byłem po 20, szybkie mycie Kai i ogarniam znowu erasmusowe jazdy. Turcy nagle zmienili nazwę szkoły, co za szok i przypadek... W kuchni jebalnik nieziemski, pomimo, że zostawiłem idealnie czysty zlew, nie mam siły do tego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz