poniedziałek, 8 października 2018

08.10.2018

Ta 5 rano mnie wykończy, tym bardziej, że był to ten standardowy poniedziałek: z lodówki wypadła paczka otwartego śledzia na pysk, miałem drukować testy, ale pokój zamknięty i nie ma nikogo z kluczem, a w środku wyłączone wszystko... Potem tylko afera z pieniędzmi za jakieś repetytoria, wkurzyły mnie Renata i Aneta, bo ja ani nie wiem, ocb, ani nie moja to brocha, a każda robi zamieszanie i umywa ręce... Wreszcie wręczyłem Renacie kasę, niech robi sobie co chce. Lekcje przeleciały bez problemów, dostałem umowy finansowe, trzeba to szybko załatwić. Wróciłem przez Dobrą Bułę i bibliotekę, odebrałem małą i padłem... Nie na długo, bo w kuchni jebła bomba, zrób kolację, ogarnij dziecko - żona nie nadaje się do niczego, szlag... No i dostałem pierwszą pracę erasmusową do oceny... Wiktor się wyprodukował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz