sobota, 20 października 2018

20.10.2018

Miło się wyspać co jakiś czas, choć początek był trudny - Gosia nie dała mi spać do 1, bo wstawała, sikała, jadła itp, szlag mnie trafiał... Ale młoda wstała dopiero o 8:40, pięknie. Po śniadaniu poranek spędziłem w sklepach, aż do 13 - kolejki, jakby wojna miała być... Zrobiłem obiad, sprzątnąłem łazienkę i odkurzyłem, a po obiedzie poszliśmy z Kają na spacer przez Ulrychów i Jelonki. Deszcz zaczął padać, to wróciliśmy. Zadzwoniłem do mamy, że Gosia chora i nie przyjdzie - od razu się domyśliła!! Kurde...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz