* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 4 października 2018
04.10.2018
Mogłem dziś pospać do około 7, świetnie... Ogarnąłem młodą, potem siebie i pojechałem do pracy. Luzik trochę był, bo 5p była połowa (i tak dawali nieźle), na zastępstwie nic nie musiałem robić, bo na basen szła Kasia, a 8c nie było. Po lekcjach skoczyłem do Kumpira, wystraszyłem Piotrka i Marcina, którzy też mieli ochotę na kebaba i zrobiłem zajęcia z Kubą. Wróciłem przez Kavę, ale zanim usiadłem, to jeszcze..: pozmywać naczynia, zrobić kolację młodej, podać kolację brzemiennej, oczyścić chomika po 4 tygodniach, wykąpać młodzież i położyć... W ciągu 2 godzin zrobiłem więcej, niż żonna przez cały dzień. Szlag mnie trafi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz