wtorek, 1 maja 2018

01.05.2018

Kajka była tak podjarana, że zerwała nas przed 7... Obrobiliśmy wszystko na czas, wydałem z 700 złych na tę wizytę, ja pierdolę... Kuzyny przyjechali koło 14, prosto na obiad. Dzieciaki zajęły się sobą, zjedliśmy i ruszyliśmy w miasto. Pierwotnie plan był taki, że zostajemy na mieście do 21, do pokazu fontann, ale nie wyszło. Starówka, lody, ogrody BUW, było w sumie super. Wróciliśmy do domu przed czasem, dzieciaki padły po lekkim spięciu ze zmęczeniu o 23, a my siedzieliśmy do 3 rano, poszły dwie flaszki... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz