Rano kontynuowałem błogostan - do około 10, kiedy musiałem iść do pracy. Lekcje minęły całkiem sprawnie, szybko zrobiłem również zajęcia i wróciłem do domu. Dostałem list od K.retyna, nie otworzyłem go na wszelki wypadek, i słusznie, bo lżył tam dyrekcję i Kasię, więc będzie wiedział, że nie otworzyłem. Na koniec zajrzałem do biblioteki, obrobiłem młodą i piszę dalej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz