Bezsensowny dzień... Gosia wstała wcześnie sprawdzać testy. Kajka była podjarana imprezą, to wstała o 7. Szlag. Weź tu się wyśpij. Chciałem poleżeć i poczytać, ale znowu dałem radę ze 20 minut, bo jedna się po mnie przewalała, druga wysyłała do sklepu - dobrze, że dwie zupy młodej zrobiła, huh! Z domu wyszliśmy o 13:30, trochę późno... Niby niedziela, a korki... Do tego Wieliszewa dojechaliśmy z poślizgiem 15 minut. Kajka się dobrze bawiła z jakąś dziewczynką w sali, my siedzieliśmy przy cieście i gadce-szmatce - drętwo było :P O 16 koniec i do domu - chciałem iść nad rzekę, ale byłem sam :( No ok., wróciliśmy, po obiedzie zabrałem małą na lody i rower, zrobiliśmy spore koło przez Koło i pora spać. Piszę Służew i takie tam. Nie chce mi się iść do pracy jutro...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz