No i znowu do pracy... Upał się zrobił, cudownie! Odprowadziłem młodą do przedszkola i ubrałem w te utensylia - całe przedszkole chodziło dziwacznie ubrane :) Lekcje przeżyłem, przy okazji okazało się, że uda się bezboleśnie przełożyć te egzaminy kompetencyjne, potrzebne tylko krótkie pismo. Po lekcjach poleciałem po Kajkę, bo przecież Gosia znowu na szkoleniu. Zjedliśmy coś i polecieliśmy na rower i lody, jednak pod koniec dnia tak mnie już zmęczyła, że miałem dość. Próbuję skończyć Służew i uzupełniam papierki, mamy dodatkową radę PO końcu roku... Świetnie, kurwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz