Rano miałem czas, żeby wymienić płyty do samochodu. Luzik. Na szczęście czwartki są mało inwazyjne i da się je przeżyć, chociaż żona została godzinę i czekała na mnie, po czym zrobiła mi awanturę, bo rozmawiałem z rodzicem na temat dziecka, a ona czeka. A skąd ja mam wiedzieć, że ona czeka? Głupie jakieś pretensje i to ja jestem niemiły. Owszem, jestem strasznie zmęczony tym rokiem i mam serdecznie dość, zwłaszcza, że ciągle coś na mnie spada. Ot, proszę: miałem zajęcia z Kubą. Gosia dorwała się do książki Jerzego Stuhra, młoda w tablecie. Ledwo skończyłem zajęcia, Kaja przybiega, żeby iść na rower. Kurwa, siedzą od godziny, można było iść? To poszedłem, objechaliśmy WAT. Żona przez godzinę nie sprawdziła nic, ale pogadała przez telefon i pomalowała paznokcie, przez co oczywiście nic wokół nie może zrobić, bo schną. A ja jestem niemiły ostatnio, kurwa. A jestem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz