Naprawdę się nie da pewnych rzeczy zrobić? Dziś jechaliśmy razem, więc odprowadziliśmy młodą i ruszyliśmy do roboty. Lekcje przeszły mi szybciutko, nawet nie wiem, kiedy. W okienku odebrałem dwie paki z poczty, wysłałem wreszcie płyty Makrusowi i kasety do Wodzisławia, zjadłem i wróciłem na jedną lekcję. Na szczęście zostałem zwolniony z rady, to wróciłem do domu, zrobiłem zakupy i odebrałem młodą. W domu byliśmy o 17 i: poszliśmy na rower, zjedliśmy obiad, poszliśmy na spacer, pozmywałem, ugotowałem rosół, dałem kolację i jeszcze nie było 20. Da się? Da się, zamiast wisieć na telefonie. Gosia przyszła i oczywiście nic nie zrobiła, bo... wisiała na telefonie, potem jadła, więc znowu ja wszystko zrobiłem. Zajebiście. Wkurwia mnie to już.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz