poniedziałek, 21 maja 2018

21.05.2018

Moja dysfunkcja systemu motywacji leży. Rano sprawdziłem sobie testy i pojechałem samochodem do pracy, bo musiałem szybko wrócić. Lekcje przeszły, Thereza już w ogóle nie przyłazi na dyżur w stołówce. Znalazłem testy mojej klasy, co za ulga... Po Dominice, z którą się już pożegnałem do września, poleciałem na występy do przedszkola - Gosia dzwoniła, żebym przyjechał na 16:15, no ale gdzie? A dyrektorka zaprosiła ich na rozmowę na temat pani Kingi i w sumie gówno wiadomo. Znowu nam zmienią wychowawcę, będzie już piąty... Przedstawienie urocze, szkoda, że Kajka rozbeczała się w środku zdania i ryczała jak syrena... Po imprezie zostały chwilę na placu zabaw, a ja wróciłem coś zjeść, bo nie miałem kiedy zupełnie... Lecę ze Służewiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz