niedziela, 6 maja 2018

06.05.2018

Spanie do 8 musi wystarczyć, nie idzie dalej... Rano ogarnąłem się do 11, poszedłem do sklepu i zacząłem robić obiad. W sumie całość dokończyłem o 13:30, więc czasu zostało niewiele. Dlatego przed obiadem wyszliśmy tylko na rower, poćwiczyć. Tylko, lub aż, bo wracamy z tarczą! Ruszyło, Kajka jedzie sama!! Co za ulga, matko... Po obiedzie poczekaliśmy na Gosię, bo też chciała iść, a przecież nie wygrzebała się z klasówek, że nie wspomnę o dyplomowaniu... Poszliśmy jednak na spacer, lody i jak wróciliśmy, to dziewczyny poćwiczyły jeszcze rower, po czym przelecieliśmy się z młodą po Górcach. Zakończenie majówki przy browarku i ocenach proponowanych i Master Chef Junior - w finale Anika i Bartek - liczyłem raczej na Matiego, szkoda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz