piątek, 25 maja 2018

25.05.2018

Przeżyłem ostatni masakryczny piątek w tym roku! I to jeszcze z zastępstwem na drugiej lekcji. Siedem godzin zajęć, potem jeszcze dwa betony... No i znowu rozmowy o obozie - strasznie dużo emocji, zupełnie niepotrzebnych... Padam na ryj, jeszcze byłem w rossmanie i odebrałem paczkę z inposta, wchodzę do domu, a tu sajgon... Gosia tworzy przebranie na poniedziałek, musi być własnoręcznie zrobione... Bomba pizła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz