środa, 9 maja 2018

09.05.2018

Ale upał! A ja się gniotłem w ciuchach cały dzień. Trzy lekcje przeleciały szybko, ale potem godzina na gadkach szmatkach umoralniających z chłopcami i Polą. Potem wklepywanie wyników do programu. Kuranosia dała mi piwo litewskie z Wilna, miło :) Pojechałem do domu i od razu wir sprzątania, syf nieziemski, szlag mnie trafiał. Żona przybyła o 15, to poszliśmy coś zjeść w Sajgonie i hajda na zebranie. Nie poszło zbyt szybko, trochę dziwnie miejscami było, ale ok. Co mi tam. Wyszliśmy o 19:40, odwiozłem mamę do pracy i siedzę, produkując papierki. Padam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz