środa, 31 stycznia 2018

31.01.2018

Wstawanie o 5:30 to pomyłka... Zwłaszcza, jeśli młoda nauczyła się przyłazić w środku nocy, szlag by to trafił, a chomik szaleje na kółku. Lekcje minęły mi szybko i przyjemnie, zero kłopotu. Odebrałem od Elizy perfum i poszedłem do MALu - spędziłem tam dwie godziny na burzy mózgów i chyba może być nieźle :) Wróciłem do domu, poszliśmy do Sajgonu na obiad i odebraliśmy młodą po balu karnawałowym - podobno było super. Potem szybko ogarnęliśmy chałupę, Gosia miała Michała, ja Kubę, a teraz ona zasnęła nad lekturą, a ja piszę Sielce i nie mogę wyjść z tego samego miejsca od dwóch dni :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz