środa, 3 stycznia 2018

03.01.208

Pobudka o 5:30 to strach... Nawet jak wychodziliśmy do przedszkola, to ciemno było jak w nocy. Porażka, chce lata...Lekcje mi szybko minęły - wszak tylko 3, przy okazji okazało się, że Figa się znalazła - przy Bałtyckiej już w Olsztynie, przewędrowała ładne parę kilometrów. Szczęśliwa, ale nieludzko uświniona... Po lekcjach skoczyłem do Konrada, podrzucić mu przewodniki, zajarał się chłopak :) Potem tylko skok do empiku, wykorzystać zniżki i do domu, czekać na montera upc. Miał być 13-15, przyszedł 14:50, ale wymienił, wszystko działa. Gosia poszła do lekarza z tym swoim brzuchem - oczywiście nic jej nie jest. Ja miałem za to prawie godzinkę spokoju. Ogarnąłem w tym czasie ładunek mp3. Jeszcze zajęcia z Kubą i wreszcie spokój... Skończyłem pisać Moko, została kosmetyka i to, co znajdę dodatkowego. Super! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz