niedziela, 28 stycznia 2018

28.01.2018

Udało mi się wstać grubo po 9, świetnie... Ale na tym świetność się skończyła, bo Gosia zabrała się za porządkowanie starych ciuchów Kajki. Zaczęła o 10 i z przerwą na obiad, skończyła o 22. Dramat. Segregowała, składała, ja robiłem fotki i wrzucałem na allegro. Do tego zrobiłem dobry obiad (gulasz) i tak trochę przesmradzałem, ale bardzo się nie dało. Fatalnie męczący dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz