poniedziałek, 8 stycznia 2018

08.01.2018

Bardzo przyjemny dzionek. Niby musiałem pojechać nieco wcześniej, ale nie miałem lekcji. Odbębniłem swoje na gali konkursowej, obejrzałem występy, poświeciłem facjatą i o 11:30 byłem wolny. Zatem przeleciałem się po trzeciej trasie z tomu Moko i opstrykałem okolicę, po czym skoczyłem pod Marriotta, odebrać paczkę z UGK. Miło. Obiad i zajęcia jakoś minęły, choć bardzo mi się nie chciało. Odebrałem zdjęcia z Dyzia, położyłem młodą i uzupełniam papierki i pierdoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz