czwartek, 11 stycznia 2018

11.01.2018

Młoda wreszcie przespała noc u siebie, przylazła już po naszym wstaniu. Rano przyszła jeszcze mama i zaraz poszła na imprezę do przedszkola z okazji dnia babci. Ja szybko zrobiłem pranie, posegregowałem okładki, zjadłem i ledwo wyszedłem z domu. Oczywiście się nie spóźniłem, ale wlazłem w ostatniej chwili. Lekcje przeszły szybko, Renata mnie wkurwiła, bo zaraz okaże się, że z tym konkursem to moja wina... Kuba nie przyszedł, biblioteka zamknięta, młoda ma dziki katar... A ja jestem nieprzytomny i wściekle mi się nie chce... A jutro ciężki dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz