Ale noc! Śpię sobie w najlepsze, aż tu nagle słyszę tupanie po korytarzu. Trzecia w nocy! Zanim wstałem, drzwi się otwierają i staje w nich Marek. 'Marek, co się stało?'. 'Ee, nie ma mojego pokoju...', po czym zamknął drzwi i poszedł. Biegnę za nim, ale trafił, kiwa się w progu. Położyłem go spać i wróciłem, jeszcze słyszałem, jak potężnie smarka... :P Tak mnie rozbudził, że godzinę miałem z głowy... Ale rano przypomniał sobie akcję, śmiechu co nie miara :) Dziś znowu narty, część poszła z Marylą na salę, wieczorem Warhammer i... 22:30 z włodkową.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz