Rozłożyłem się, wczorajszy spacer mnie wykończył... Odprowadziłem małą dziś bez problemów, potem Gosia poszła do lekarza na półtorej godziny... Ogarnąłem się, poszedłem do biblioteki i zrobiłem obiad - pyszny wyszedł :) Po czym żona pojechała na masaż, a ja za jakiś czas po Kaję. Musiałem zawitać w aptece, bo ledwo żyję. Szlifuję Moko, przesmradzam, a Gosia siedzi cały czas w ofertach mieszkań i zawraca dupę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz