sobota, 13 stycznia 2018

13.01.2018

Na zbiórkę przyjechałem pierwszy, jakoś się tak wyrobiłem. Podróż, poza Jankiem K., który rzygał pół drogi, była nad wyraz spokojna. Z łatwością podzieliłem pokoje, dojechaliśmy około 17 przed Robertem. Wszystko się ułożyło, po kolacji pojechaliśmy do wypożyczalni i jeszcze załatwiliśmy sprzęt. Wszystko nad wyraz spokojnie - na spotkaniu o 22:30 (okazało się to tradycyjną rzeczą) podzieliliśmy kasę na sprzęt i wyciągi i poszliśmy spać. Będzie dobrze :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz