piątek, 19 stycznia 2018

19.02.2018

Musieliśmy wstać wcześniej, bo mieliśmy zarezerwowany aqua park na 9. Ale dzięki temu było pusto i nasza grupa dominowała. Pławiłem się w jacuzzi, bąbelkach, na zjeżdżalniach, było fajnie, aż nadszedł moment wyjścia. Wydawało nam się, że 2 godziny to sporo i mamy czas, ale do szatni wpada Maryla, że natychmiast wyłazić, bo już nabiło 200 zł za przedłużenie! Co jest? Okazało się, że bilet jest na półtorej godziny, jakaś poranna promocja, na którą ta sknera nas zabukowała... Po awanturze kierowniczka anulowała karę, ale zgrzyt był i to nasza wina... ups... A jak wychodziliśmy, okazało się, że nie ma Lili. Jak to nie ma? Przecież oddaliśmy wszystkie czipy? Lili była w szatni, spokojnie się wycierała, luzik. Po powrocie była chwila spokoju i po wcześniejszym obiedzie ruszyliśmy na podbój Krupówek. Robert zabrał swoich chłopaków na turniej do Nowego Targu, więc pojechaliśmy sami z Marylą. Nikt się nie zgubił, nikt nie zginął, tylko głupi Pułka dał 50 złych za święty obrazek jakiejś oszustce... Idiota. Ja się obkupiłem: komplet korale - bransoletka dla żony, torebka dla Kai, perfum, bluza i piwo dla mnie :) Potem już tylko pakowanie, Warhammer i... 22:30. Noc spokojna, bez głupot...   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz