czwartek, 4 stycznia 2018

04.01.2018

Rano jakoś przeleciało, wybierałem sobie książki o Moko. Lekcje też minęły szybko, nawet się nie zmęczyłem bardzo. Awantura za to grzmi o permanentne dyżury w szatni... Wróciłem szybko, odebrałem Kajkę, zdążyłem zjeść i zrobiłem Kubę, choć męczył mnie strasznie dukaniem... Ok, poszło. Trochę oswajaliśmy chomika, uzupełniam Moko i nic mi się nie chce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz