Trochę chłodniej się zrobiło, ale i tak siedzieliśmy cały dzień w chałupie - młoda dostała porządnego kataru, Gosia sprawdzała testy (dla odmiany), a ja... próbowałem odpoczywać, ale moja żona zawsze coś znajdzie - wymyśliła laurki dla dziadków. Ja mam laurki robić, dwie lewe ręce... Brawo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz