poniedziałek, 29 stycznia 2018

29.01.2018

Mimo, że Gosia wstała 5:30, to mnie udało się podnieść 6:45 i drzemałem do tego czasu. Super. Młoda ogarnięta, zaprowadziłem do przedszkola, załadowałem kartę miejską i wróciłem do chałupy zjeść, umyć się i ogarnąć nieco płyty. Pogoda zrobiła się straszna, leje i wieje, około 10 na plusie. Lekcje jakoś przemordowałem, ale katar mnie dusił. Zmęczyłem się straszliwie, a tu jeszcze Paulina i Jonatan... W domu wyczyściliśmy chomiczce klatkę i mam ochotę paść. Nieśmiało zacząłem Sielce, więc tak ciągnę do przodu. Będzie tego sporo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz