sobota, 27 stycznia 2018

27.01.2018

Młoda, mimo, że znowu przylazła w nocy (co ona ma za jazdy?), dała spać do 8:30. Trochę mi lepiej, ale żona mnie wysłała po zakupy i tyle mojego. Oblazłem trzy sklepy, żeby znaleźć wszystkie rzeczy, a smog aż dusił. Ugotowałem pyszne risotto, aż Kajka ze smakiem zjadła. Obejrzeliśmy skoki z Zakopanego - nasi wygrali, a Stoch zrobił rekord skoczni :) Gosia zabrała się za segregowanie ciuszków, oczywiście jest prawie północ, a pokój wygląda jak indyjski bazar. Ja skończyłem Moko, zabrałem się za Sielce, ale po woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz