* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 23 stycznia 2018
23.01.2018
Młoda znowu przyłazi w nocy, szlag by to trafił... Rano, zanim Gosia się ogarnęła, to zrobiła się 13 - dopiero ruszyliśmy na łyżwy. Pod Wola Park poszliśmy pieszo i weszliśmy na lodowisko. Szybko sobie przypomniałem jazdę i było fajnie. Młoda zaś początkowo stękała, ale jak złapała, to nie chciała zejść z lodu :) Zjedliśmy w kebab kingu obiad i... pokonały nas przeceny. Najpierw w Sport Direct, a potem znowu w WP... No i kupiłem sobie ładną kurtkę w Kloppie, Gosi w House i wydałem kupę kasy. Znowu. Meh. Wieczorem chomika cholera wzięła - Kaja wrzeszczy 'chomik się nie rusza!' Co mi głowę zawraca... A tu rzeczywiście! Biegała w kółku i nagle padła - leżała bez ruchu z pół godziny, po czym zaczęła się ruszać. W końcu uciekła za domek w te pędy. Cały wieczór potem była jakaś wystraszona... Dziwne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz